Obrońcy podejrzanych złożą skargę na tę decyzje do Izby Wojskowej Sądu Najwyższego, lecz są niewielkie szanse na to, że nasi żołnierze szybko wyjdą na wolność.

Do fatalnego wydarzenia, będącego dziś przedmiotem zainteresowania prokuratury i opinii publicznej, doszło 16 sierpnia ub. r. w afgańskiej wiosce Nangar Khel. Żołnierze plutonu szturmowego z bielskiego batalionu - w nieustalonych dotąd okolicznościach – ostrzelali z granatników zabudowania, w których schroniła się ludność cywilna. Zginęło osiem osób, w tym kobiety i dzieci. Kilka innych odniosło poważne obrażenia.

Komandosi zostali aresztowani w połowie listopada, tydzień po powrocie z misji do kraju. Sześciu zarzucono udział w zbrodni zabójstwa ludności cywilnej, za co mogą być skazani na dożywocie. Jednemu komandosowi natomiast postawiono zarzut ataku na niebroniony obiekt cywilny. Grozi mu 25 lat więzienia.

Postanowienie sądy jest tajne. Dowiedzieliśmy się jednak, że uzasadniając utrzymanie aresztu, warszawski WSO kierował się dużym uprawdopodobnieniem zarzutów przez prokuraturę, obawą tzw. matactwa oraz wysoką kara grożącą aresztowanym żołnierzom. Uznał jednak, że konieczne jest uzupełnienie materiału dowodowego. Chodzi m.in. o wizję lokalną na miejscu zdarzenia oraz ekspertyzy stanu broni, z której ostrzelano wioskę. W najbliższych dniach Izba Wojskowa SN zbada zażalenie adwokatów na postanowienie sądu, lecz szanse powodzenia są nikłe. Kolejna proceduralna okazja do uchylenia aresztu będzie za trzy miesiące.

Nasz portal wielokrotnie pisał o tej sprawie. Obiecujemy, że będziemy do niej wracali w szerszych publikacjach.

Autor: rok