Kościelne organy — największe na Śląsku Cieszyńskim, wykorzystywane nie tylko podczas nabożeństw, ale i koncertów — zbudowała w 1923 roku firma Sauer, a później gruntownie przebudował Carl Walcker z Frankfurtu nad Odrą. Niestety, instrument zaczął się sypać. To głównie sprawka korników, które od lat drążą korytarze w drewnianych częściach organów. Potwierdziła to specjalna ekspertyza. Poza tym okazało się, że piszczałki są mocno zanieczyszczone i pogniecione. — Dlatego bardzo chcemy wyremontować nasze organy. Trzeba je rozebrać, zakonserwować środkiem owadobójczym i poskładać na nowo oraz przeprowadzić remont całego balkonu. Obliczyliśmy, że kosztowałoby to około 300 tys. zł — wyjaśnia ksiądz Janusz Sikora, proboszcz luterańskiej parafii. Niestety, nie dość że parafia nie ma takich pieniędzy, to pojawia się jeszcze jeden problem - żeby konserwacja miała sens, organy trzeba rozebrać do ostatniej śrubki, a to oznacza wyłączenie instrumentu na dwa lata. Tyle bowiem pochłonęłyby prace konserwatorskie.

Źr. gazetacodzienna.pl