Dosyć sceptycznie do tej rewolucji podchodzą natomiast bielscy strażnicy miejscy. - Jak mamy traktować uczniów, na których z powodu wieku nie ciąży już obowiązek szkolny? - pyta Andrzej Grzegorzek, komendant bielskiej straży miejskiej. - Jak już namierzymy wagarowicza, to co z nim mamy potem zrobić? Zostawić na ulicy? Zamknąć? Zawieźć do szkoły? Stanisław Faber, dyrektor bielskiego Liceum Ogólnokształcącego nr 4 im. Komisji Edukacji Narodowej, uważa, że patrole w miejscach uczęszczanych przez wagarujących uczniów na pewno poprawią bezpieczeństwo. Jednak walka z wagarowiczami powinna polegać głównie na dobrej współpracy między rodzicami a szkołą. - Nam się to udało. Jeśli uczeń ma dziesięć nieusprawiedliwionych godzin nieobecności, wychowawca wzywa rodziców do szkoły. Naprawdę wiele problemów udaje się w ten sposób rozwiązać, bo większość rodziców w takiej sytuacji współpracuje ze szkołą i nie kryje dziecka - mówi Faber.

Źr. Gazeta Wyborcza