Program "Grosik" to pomysł podbeskidzkiej "Solidarności", a konkretnie Piotra Gołębia, koordynatora ds. rozwoju związku. Działacze "Solidarności" z Podbeskidzia dostali plastikowe imienne karty uprawniające ich do zniżek m.in. w sklepach, aptekach i na stacjach benzynowych, które wynegocjował dla nich związek. Dzięki karcie taniej - o 2-3 zł - zaczęli płacić także za rozrywki, np. bilety do bielskiego Kinopleksu. Działacze "Solidarności" policzyli jednak, że na Podbeskidziu w pierwszym roku działalności "Grosika" nie dość, że udało się zahamować odpływ członków, to jeszcze ich przybyło, o jakieś 2 proc. Karta została wprowadzona w całym kraju. "Solidarność" zarejestrowała w sądzie spółkę Solkarta, która zajmuje się wdrażaniem programu "Grosik". Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność" jest jej stuprocentowym udziałowcem. Niemal codziennie przybywa miejsc, w których związkowcy mogą robić zakupy z rabatem. Teraz to już 1,5 tys. placówek różnych branż - od sklepów spożywczych i odzieżowych, przez kluby fitness i szkoły językowe, po firmy ubezpieczeniowe. Wysokość rabatów jest różna, najczęściej jest to 2-10 proc. Niektórzy oferują im jednak większe rabaty, np. w jednej z łódzkich szkół nauki jazdy za kurs prawa jazdy płacą o 25 proc. mniej niż zwykli klienci.

Źr. Gazeta Wyborcza