Bielsko-Biała, wczesne popołudnie. Oddział ratunkowy Szpitala Wojewódzkiego. Na korytarzu przed izbą przyjęć czeka tłum pacjentów, a personel musi się zająć pijanym mężczyzną przywiezionym przez straż miejską. Trzeba mu zrobić tomograf, by wykluczyć uraz głowy. Gdy jest już po wszystkim, uśmiechnięty od ucha do ucha mężczyzna siedzi zadowolony na wózku. Jest mu ciepło i fajnie. Nic mu nie dolega, więc zostanie przewieziony do izby wytrzeźwień. Utrapienie z takimi pacjentami mają także stacje pogotowia ratunkowego. Bywają weekendy, gdy ponad połowa wyjazdów to wezwania do pijaków. Załoga karetki przyjeżdża po to, by stwierdzić, że niedoszły pacjent smacznie sobie śpi i lekarz nie ma nic do roboty.Dyrektor bielskiego pogotowia wpadł na pomysł, jak ograniczyć liczbę niepotrzebnych wezwań. Przygotowuje szkolenie z zasad udzielania pierwszej pomocy dla policjantów. Będą się także uczyć oceniać, kiedy konieczne jest wezwanie karetki. Na ich przeprowadzenie zgodził się komendant.

Źr. Gazeta Wyborcza