W nocy zgłosił się do komisariatu w Czechowicach-Dziedzicach. Twierdzi, że jego fiat 126p z przyczepą został skradziony przez Sebastiana K. Policjanci rozpoczęli poszukiwanie. Ustalili jednak, że samochód nie został skradziony, bo rzekomy złodziej przebywa w więzieniu, a pokrzywdzony godzinę przed zgłoszeniem się do komisariatu sam kierował autem. Okazało się, że nie zatrzymał się do kontroli drogowej, bo nie miał dokumentów. Porzucił "malucha" i pognał do komisariatu złożyć zawiadomienie o kradzieży.

Źr. Dziennik Zachodni