Wtorkowy poranek, okolice bielskiego osiedla Karpackiego. Droga dojazdowa do części osiedla, tzw. jednostki C i supermarketu Kaufland. Jeden za drugim przejeżdżają tędy samochody nauki jazdy. Parkują, cofają, zawracają, ćwiczą inne manewry. W ciągu kilku minut doliczyliśmy się kilkunastu elek. Problemy zaczęły się dwa lata temu kiedy zmieniły się przepisy. Od tego czasu jedna z części egzaminu nie jest już przeprowadzana na placach manewrowych, lecz na drogach. Instruktorzy zaczęli więc ćwiczyć z kursantami w terenie. Bardzo szybko okazało się, że w Bielsku-Białej na miejsce do nauki upatrzyli sobie osiedle Karpackie. Mieszkańcy mają już tego po dziurki w nosie. Na samo osiedle Karpackie elki wjechać już nie mogą. Kilku najważniejszych dróg osiedlowych strzegą przed kursantami znaki zakazu wjazdu z tabliczkami "dotyczy samochodów nauki jazdy L". Według instruktorów nauki jazdy zakaz to skandal. Tłumaczą, że w Bielsku-Białej nie ma miasteczka ruchu drogowego z ustawionymi makietami samochodów, gdzie mogliby ćwiczyć z kursantami. Zapewniają, że złe opinie o elkach są zdecydowanie przesadzone.

Źr. Gazeta Wyborcza