Raz Dwa Trzy
22.01.2008 bilety w cenie 20 zł przedsprzedaż,
25 zł w dniu koncertu , godzina 19:00
25 zł w dniu koncertu , godzina 19:00
Nie od razu jednak lekko chropowate, satyryczne, gorzkawe teksty otrzymały taką oprawę, na jaką zasługują. Premiera programu "Raz Dwa Trzy - Młynarski" podczas tegorocznego Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu nie należała podobno do najlepszych. Niedociągnięcia można też usłyszeć na płycie nagrywanej kilka tygodni później w warszawskim Studiu im. Agnieszki Osieckiej. Jednak kolejne koncerty to muzyczne widowiska ściągające do sal, klubów i na dziedzińce coraz większe rzesze wielbicieli Adama Nowaka i wyrafinowanych smakoszy ciętej twórczości Wojciecha Młynarskiego.
Widać, że liderowi Raz Dwa Trzy bliższa jest gorycz songu "Przetrwamy" niż niemoc piosenki "Okularnicy"; że lepiej czuje się z autorem "Ballady o dwóch koniach" u boku, choć opracowanie jego twórczości - jak sam przyznaje - przysporzyło mu o wiele więcej problemów niż interpretacja "Miasteczka Bełz" czy "Gaju". Znane z wielu wykonań popowe przeboje Osieckiej dostały od Adama Nowaka nową twarz, jeszcze jedno życie. Młynarskiemu mawiano: "Masz Pan zawsze te swoje teksty śpiewać sam" i zdarzały się tylko nieliczne odstępstwa od tej zasady. Tym trudniejsze podjął więc Nowak wyzwanie.
Z perspektywy czasu i kolejnych koncertów z powodzeniem stwierdzić można, że poradził z nim sobie całkiem dobrze, choć z pewnością znajdzie się niejeden fan, któremu "Tak jak malował pan Chagall" wyda się zbyt melodyjne, a "Jesteśmy na wczasach" - zbyt poważne. Muzyczna droga obrana przez lidera zielonogórskiej grupy, choć z pozoru raczej klasyczna, kompletnie zmienia ascetyczne, melorecytowane, zazwyczaj wyłącznie przy akompaniamencie fortepianu, piosenki Młynarskiego. Bunt słuchacza rozmiłowanego w pierwowzorze nie jest więc niczym dziwnym, zwłaszcza jeśli interpretacje Raz Dwa Trzy poznaje z płyty CD. Najpierw przekonuje się do utworów utrzymanych w bardziej klasycznej tonacji - "Jeszcze w zielone gramy". Potem docenia subtelny dowcip "Bynajmniej" i wkład Młynarskiego w "Jesteśmy na wczasach" (pamiętne zdanie: "Pani Krysiu, kocham panią. Wszystko"). A z czasem czuje niewytłumaczalną słabość do "Piosenki starych kochanków", by w końcu dać się uwieść wielobarwnej "Polskiej miłości".
Zgoła inne może być odczucie tych, którzy najpierw poszli na koncert, a dopiero potem sięgnęli po płytę. Tak było w moim przypadku. I przyznam szczerze, że świat stworzony przez Adama Nowaka i jego zespół na dziedzińcu Barbakanu porwał mnie bez reszty. W wersji na żywo nie zgrzytał już i nie kuśtykał. Choć złożony z dwóch tak różnych od siebie mikrokosmosów, był spójny i przekonujący, liryczny i satyryczny, gorzko-słodki z kwaśnym odczynem
tekst Agnieszka Kozik ( Gazeta Wyborcza - KRAKÓW )
Artykuł wyświetlono 1220 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›