Henryk G. spędził już za nimi kilkanaście lat życia. Przed dwoma laty został skazany za włamania. Wyszedł w październiku zeszłego roku, po półtorarocznej odsiadce. Na przełomie listopada i grudnia grasował po bielskich osiedlach Złote Łany i Polskich Skrzydeł oraz w Czechowicach. G. kradł biżuterię, sprzęt elektroniczny, telefony komórkowe. Część z nich policjanci odnaleźli w jego mieszkaniu. Policjanci wnioskowali do Prokuratora Rejonowego o tymczasowe aresztowanie tego zawodowego włamywacza. Jednak prokurator zastosował jedynie dozór policyjny, bo Henryk G. przedstawił zaświadczenie lekarskie. - Zadecydowały względy zdrowotne - tłumaczy prokurator Krzysztof Pieńkoś, szef bielskiej Prokuratury Rejonowej.

Źr. Dziennik Zachodni