Na siedmiołóżkowy oddział opieki paliatywnej w Szpitalu Kolejowym na granicy Bielska-Białej i Wilkowic trafiają pacjenci w stanach terminalnych, np. z bardzo zaawansowanymi chorobami nowotworowymi. Dzięki całodobowej opiece można łagodzić ich cierpienia. Niemal przez cały czas wszystkie łóżka są zajęte. Parę dni temu na tym oddziale umarła znana bielska nauczycielka i społeczniczka. Na jej pogrzeb przyszły tłumy ludzi, żegnał ją np. bielski prezydent Jacek Krywult. Teraz oddziałowi grozi likwidacja. W szpitalu zapewniają, że robili wszystko, by oddział dalej działał, ale szanse na to, że uda się go uratować, są niewielkie. Od samego początku szpital sporo dokładał do jego funkcjonowania, kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia nie pokrywa nawet połowy kosztów jego działania. Ratunkiem mogłoby być np. pobieranie częściowych opłat za pobyt w szpitalu od rodzin umierających pacjentów.

Źr. Gazeta Wyborcza