Nie na wszystkich stokach będą ratownicy GOPR-u
Dla ciężko rannego narciarza leżącego na śniegu każda minuta oczekiwania na pomoc to całe wieki. Jeśli leży w takim miejscu, że może dotrzeć do niego ekipa pogotowia ratunkowego, ma ogromne szczęście. Najczęściej muszą mu udzielić pierwszej pomocy goprowcy, a potem przetransportować go na dół na specjalistycznym sprzęcie. Jeśli nie ma goprowca na stoku, ratownicy muszą dojechać z bazy w Szczyrku. A to trwa.
Wszystkie duże ośrodki na pewno będą miały ratownika - oprócz Stożka m.in. Pilsko, Czyrna-Solisko, COS, Czantoria, Żar. Przez ostatnich kilka lat duży problem był z wyciągami w Zwardoniu, jednak tutaj tej zimy także będą ratownicy. Problemy za to mogą być w małych ośrodkach, dla których wydanie sporej kasy na ratownika to kłopot. Nie wszystkie beskidzkie ośrodki będą też miały trasy odebrane pod względem bezpieczeństwa przez GOPR.
Wszystkie duże ośrodki na pewno będą miały ratownika - oprócz Stożka m.in. Pilsko, Czyrna-Solisko, COS, Czantoria, Żar. Przez ostatnich kilka lat duży problem był z wyciągami w Zwardoniu, jednak tutaj tej zimy także będą ratownicy. Problemy za to mogą być w małych ośrodkach, dla których wydanie sporej kasy na ratownika to kłopot. Nie wszystkie beskidzkie ośrodki będą też miały trasy odebrane pod względem bezpieczeństwa przez GOPR.
Źr. Gazeta Wyborcza
Artykuł wyświetlono 912 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 1
Barthez
Powinno się ubezpieczać i kase z ubezpieczenia powinni dostawać goprowcy za interwencje.

Klauzula informacyjna ›