Przez ostatnie miesiące beskidzcy myśliwi zgromadzili kilkaset ton różnego rodzaju karmy, przeznaczonej dla saren, jeleni, zajęcy i innych mieszkańców lasu. Teraz dla członków kół łowieckich, którzy z obowiązku muszą dokarmiać zwierzęta, a nie tylko polować, rozpoczął się pracowity okres. - Mamy w magazynie osiem ton siana, ponad sześć ton kukurydzy, sporo owsa i około 700 kilogramów soli. Pożywienie sukcesywnie wykładamy w czterdziestu paśnikach znajdujących się na naszym terenie - tłumaczy Stanisław Piela, łowczy Koła Łowieckiego "Jelenica" w Ustroniu. Dodaje, że najważniejsze jest to, by zwierzęta były dokarmiane regularnie. Niedopuszczalna jest sytuacja, że myśliwi najpierw zaczęliby karmić zwierzęta, a pewnego dnia przestaliby to robić. Takie praktyki niektóre gatunki mogłyby przepłacić życiem.

Źr. Dziennik Zachodni