Jedni – ze starannie wyuczonym programem i w przyzwoitym odzieniu, drudzy – byle jak ubrani i byle jak umalowani, przy tym z bardzo marnym programem. Ci pierwsi mieli na celu przekazać domownikom najlepsze życzenia wyrażone piękną mową albo pięknym – wespół z domownikami – śpiewaniem kolęd, by wielbić Nowonarodzonego. Tym drugim kolędnikom na takich wartościach nie zależało. Chcieli najmniejszym wysiłkiem zdobyć sutą zapłatę czy inne dary rzeczowe. Obie grupy były też różnie przyjmowane w domach. Pierwszych z zadowoleniem witano na progu i hojnie nagradzano, przed drugimi natomiast przymykano drzwi albo też wpuszczano  raczej z litości do mieszkań. Jakie było kolędowanie, taka też była zapłata...

Źr. gazetacodzienna.pl