Sprawcy skrupulatnie zaplanowali każdy szczegół zdarzenia, jego termin oraz przebieg. Do napadu doszło nocą z poniedziałku na wtorek. Wcześniej Grzegorz A. celowo namówił swojego współpracownika na odpoczynek. Kiedy ten zasnął na dobre, dał sygnał Ludwikowi K. Sprawca wyposażony w gaz łzawiący wtargnął na stację benzynową. Mocnymi ciosami i gazem obezwładnił Grzegorza A. Mimo, że obaj wcześniej umówili się, że ciosy nie będą dotkliwe, "pokrzywdzony" doznał licznych obrażeń twarzy, między innymi rany ciętej łuku brwiowego. Ponieważ napastnik doskonale orientował się w rozmieszczeniu poszczególnych pomieszczeń stacji, wiedział także gdzie znajduje się gotówka, jego łupem błyskawicznie padły pieniądze w kwocie 23 tysięcy. Kiedy sprawca uciekał z łupem, pracownik skradł dodatkowo z kasy ponad 1700 złotych.

Plany sprawców skutecznie pokrzyżowali policjanci. Nie spodziewali się oni zapewne, że funkcjonariusze okażą się tak skrupulatni i dociekliwi. Podczas przesłuchania Grzegorz A. plątał się w zeznaniach, mylił fakty, wreszcie przyznał, że całe zdarzenie zostało zaplanowane. Policjanci szybko zatrzymali współsprawcę tego czynu, odzyskali też skradzione pieniądze w kwocie blisko 10 tysięcy złotych. Czynności w tej sprawie trwają.

Dziś o losie zatrzymanych zadecyduje Prokuratura i Sąd. Za przestępstwa, których dopuścili się zatrzymani grozi kara 5 lat pozbawienia wolności.

Źr. KMP Bielsko-Biała