Na obszarze od Skoczowa do Zatoru za sprawą licznych stawów rybnych i zbiornika w Goczałkowicach jest zatrzęsienie dzikich ptaków. To, co jest powodem do radości ornitologów, spędza teraz sen z powiek hodowcom drobiu, bo dzikie ptactwo może przenosić ptasią grypę. Po tym, jak minister rolnictwa wprowadził w całej Polsce obowiązek trzymania drobiu w zamknięciu, właściciele dużych ferm zastosowali rygorystyczne środki ostrożności. Daniel Wierzbinka, bielski powiatowy lekarz weterynarii, zapewnia, że nikt nie powinien lekceważyć groźby ptasiej grypy. Ostrzega, że informacje o drobiu biegającym luzem zbierać będzie straż miejska i policja. Za lekceważenie zakazu grozi grzywna, a nawet trzyletnia odsiadka w więzieniu.

Źr. Gazeta Wyborcza