Dodawszy bielszczanom sześć karnie odebranych przez PZPN punktów znajdujemy uzasadnienie powyższej tezy. Historia dotychczasowych spotkań jedenastek z Wrocławia i Bielska-Białej przemawia za zespołem znad Odry. Śląsk trzykrotnie zwyciężał. Trzy razy padł remis, a w dwóch meczach lepsi byli bielszczanie. Zwłaszcza ostatnią wiktorię Podbeskidzia będzie się długo w mieście pod Szyndzielnią wspominać. Od wygranej 3:0 z wrocławianami zawodnicy Marcina Brosza rozpoczęli bardzo udaną w swoim wykonaniu rundę jesienną. Przed meczem wszyscy, nie tylko sympatycy bielskiego klubu, zastanawiali się ile czasu potrwa redukowanie nałożonej kary punktowej. Poszło błyskawicznie. I właśnie tak grające, jak w sobotnie popołudnie 28 lipca br. Podbeskidzie chcielibyśmy widzieć na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu. O ile jednak piłkarze ze stolicy Podbeskidzia mogą bez większej presji powalczyć o punkt(y), to już miejscowi zagrają „z nożem na gardle". Wszak w obozie Śląska o niczym innym, niż o awansie do Orange Ekstraklasy, się nie mówi i nie marzy.

Źr. sportowebeskidy.pl