Jedyne powody do frasunku, to drobne urazy i angina kilku piłkarzy. Poważniejszym „zgryzem” dla szkoleniowców Marcina Brosza i Bogdana Wilka jest niewielkich rozmiarów ekran klubowego telewizora, który służy analizie video z występami bielszczan i ich rywali. Jak zareagował na ten fakt Jerzy Wolas, prezes bielskiego drugoligowca? – Obiecałem, że jeśli zespół zdobędzie cztery punkty w najbliższych meczach ze Śląskiem Wrocław i Stalą Stalowa Wola, to osobiście kupię telewizor plazmowy na klubowe potrzeby. Słysząc słowa prezesa, Martin Matuš, słowacki napastnik Podbeskidzia miał powiedzieć: - A czemu nie sześć punktów? Będzie jeszcze większy telewizor! - W tej sytuacji żałuję, że nie obiecałem telewizora za pięciopunktową zdobycz. Wtedy byłbym wolny od wszelkich zobowiązań – mówi śmiejąc się J.Wolas.

Źr. sportowebeskidy.pl