Na terenie w sąsiedztwie ewangelickiego ośrodka wydawniczego Augustana i płotu katolickiej parafii św. Trójcy niebawem powstanie parking. Wczoraj budowlańcy robili wykop pod kanalizację. Gdy łyżka koparki zagarnęła ziemię, zauważyli kości. Robotnicy zawiadomili archeologów z bielskiego muzeum, pod których nadzorem prowadzone są prace na pl. Lutra. Ściągnięto też policjantów i prokuratora.

Spod ziemi wydobyto czaszki i kości. Zachowała się jedna trumna z okuciami i ślad drugiej. W jednym grobie odkryto także krzyżyk i medalik. Według archeologów trumny świadczą o tym, że pochówek został zaplanowany i raczej nie dotyczył osób wykluczonych ze społeczności miejskiej, na przykład samobójców. Morderca też nie zajmowałby się starannym pochowaniem swoich ofiar. Póki co, archeolodzy nie potrafią powiedzieć, w jakim wieku byli zmarli oraz jaką klasę społeczną reprezentowali. Może przedmioty po doczyszczeniu coś więcej powiedzą na temat swoich właścicieli.

Szczątki zostaną pochowane na jednym z bielskich cmentarzy. Bogusław Chorąży, kierownik działu archeologii bielskiego Muzeum, nie wyklucza odkrycia kolejnych miejsc pochówku.

Źr. Dziennik Zachodni