Współpracowała z szajką wyłudzającą pieniądze
Podczas przeszukania mieszkanki Piekar Śląskich policjanci odnaleźli część pieniędzy z wyłudzeń - 9 tys. zł. Ustalili, że kobieta współpracowała z osobami narodowości romskiej. Potencjalne ofiary oszuści znajdywali w książce telefonicznej. Ze spisu wybierali niepopularne dziś imiona, kojarzone ze starszymi ludźmi. Dalej był standardowy mechanizm metody "na wnuczka": telefon i podawanie się za "krewniaka" w pilnej potrzebie finansowej. - Poszkodowani byli łatwowierni. Często sami podawali imiona krewnych i miejsca ich zamieszkania - opowiada Elwira Jurasz, oficer prasowy bielskiej policji. Pieniądze odbierali Beata P. albo inny członek gangu. Kwoty były różne - od tysiąca do kilkunastu tysięcy. Tylko w ostatnim czasie grupa oszukała lub próbowała oszukać mieszkańców m.in. Bielska-Białej, Czechowic-Dziedzic, Żywca, Wiły, Ustronia, Tychów. Beacie P. przedstawiono zarzuty dokonania trzech oszustw. Grozi jej kara nawet 8 lat więzienia.
Źr. Dziennik Zachodni
Źr. Dziennik Zachodni
Artykuł wyświetlono 878 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również

Klauzula informacyjna ›