Uliczny handel wódką dalej kwitnie
Gdy na plac przy ul. Dojazdowej podjeżdża autobus wycieczkowy, z pobliskiej publicznej toalety natychmiast wybiegają podchmieleni od rana handlarze oferując tani alkohol z Czech. Zapraszają nawet na darmowy poczęstunek do szaletu. Przerażeni turyści, nie wiedząc o co chodzi, czym prędzej uciekają. Tylko nieliczni decydują się na zakup flaszeczki.
Patrole pojawiły się na parkingu, kilka osób pogoniono, kilka ukarano, ale problem nie zniknął. Handel kwitnie i ma się dobrze. — Przekażę te informacje szefowi służ prewencyjnych — zapewnia Ireneusz Brachaczek, rzecznik prasowy cieszyńskiej policji. — Problem polega na tym, że musielibyśmy tam ciągle być. Gdy w okolicy parkingu jest policja, wtedy handel zamiera, a gdy radiowóz odjeżdża wtedy handlarze wracają. Ale obiecuję, że wrócimy do sprawy.
Źr. gazetacodzienna.pl
Patrole pojawiły się na parkingu, kilka osób pogoniono, kilka ukarano, ale problem nie zniknął. Handel kwitnie i ma się dobrze. — Przekażę te informacje szefowi służ prewencyjnych — zapewnia Ireneusz Brachaczek, rzecznik prasowy cieszyńskiej policji. — Problem polega na tym, że musielibyśmy tam ciągle być. Gdy w okolicy parkingu jest policja, wtedy handel zamiera, a gdy radiowóz odjeżdża wtedy handlarze wracają. Ale obiecuję, że wrócimy do sprawy.
Źr. gazetacodzienna.pl
Artykuł wyświetlono 834 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 1
azda
Konsumenci mają przynajmniej darmowy kibelek.Tekst do przemyślenia dla bielskich restauratorów.

Klauzula informacyjna ›