Ratownicy dotarli do ostatniego z zasypanych górników w kopalni "Pokój" w Rudzie Śląskiej. Mężczyzna, niestety, nie daje żadnych oznak życia. Zgonu 45-letniego elektryka na razie jednak formalnie nie stwierdzono. Ratownicy dotarli do niego popołudniu, po ponad 35 godzinach nieprzerwanej akcji. Zlokalizowano go w zwałowisku - dzięki sygnałowi z nadajnika, umieszczonego w górniczej lampce. Ciało leży w dwumetrowej pustce w zwałowisku - nie wiadomo, jak długo potrwa jego wydobycie. Akcja ratownicza prowadzona była w bardzo trudnych warunkach. Ratownicy pracowali w bardzo wysokiej temperaturze, często na kolanach, prawie leżąc. Drążyli wąskie przejście w zwałowisku, odgarniając węgiel i skały za siebie oraz rozcinając uszkodzone konstrukcje i fragmenty urządzeń.