Tyka bomba ekologiczna
Turyści i mieszkańcy klną w żywy kamień. Tymczasem samorządowcy niewiele robią, żeby "rozbroić" tę bombę ekologiczną.
- Dawno czegoś takiego nie widziałem - mówi pan Józef, wybierając spośród śmieci patyki do palenia w piecu. Mieszka tuż za wałem od strony Żywca i taki widok ma na co dzień. - Tego człowiek rękami nie posprząta. Tu trzeba pomyśleć o jakichś maszynach - dodaje.
Część brzegu Jeziora Żywieckiego należy do gminy Żywiec, część do Łodygowic, niewielki odcinek do Czernichowa. Gdy topnieją śniegi, rzeki niosą do zbiornika tony śmieci. Gminy organizują wtedy kilkudniowe akcje sprzątania. Pojawiają się pracownicy interwencyjni i kontenery na śmieci. Teraz, gdy potrzeba jest pilna, nie ma nikogo. Dziesiątki turystów kręcą z niedowierzaniem głową, psioczą właściciele domków letniskowych.
Źródło: Dziennik Zachodni
- Dawno czegoś takiego nie widziałem - mówi pan Józef, wybierając spośród śmieci patyki do palenia w piecu. Mieszka tuż za wałem od strony Żywca i taki widok ma na co dzień. - Tego człowiek rękami nie posprząta. Tu trzeba pomyśleć o jakichś maszynach - dodaje.
Część brzegu Jeziora Żywieckiego należy do gminy Żywiec, część do Łodygowic, niewielki odcinek do Czernichowa. Gdy topnieją śniegi, rzeki niosą do zbiornika tony śmieci. Gminy organizują wtedy kilkudniowe akcje sprzątania. Pojawiają się pracownicy interwencyjni i kontenery na śmieci. Teraz, gdy potrzeba jest pilna, nie ma nikogo. Dziesiątki turystów kręcą z niedowierzaniem głową, psioczą właściciele domków letniskowych.
Źródło: Dziennik Zachodni
Artykuł wyświetlono 826 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 1
daisy
Gminy powinny w końcu zadbać o środowisko, bo stracą turystów.

Klauzula informacyjna ›