Po dymisji Ryszarda Łukasika, zespół Warty przejął Bogusław Baniak. Szkoleniowiec znany bielskim piłkarzom chociażby z konfrontacji z Pogonią Szczecin, Kujawiakiem Włocławek vel Zawiszą Bydgoszcz. Obaw nie rodzi „cudowny” warsztat nowego trenera Warty czy nadzwyczajny zmysł taktyczny. Problemem dla bielszczan może być syndrom „nowej miotły”. Tak było, jest i pewnie jeszcze długo będzie, że pod wodzą nowego szkoleniowca zawodnicy starają się pokazać w „dwójnasób”. Wyzwalają w sobie pokłady umiejętności i energię, o posiadanie których nikt wcześniej nie podejrzewałby. Tak może być, ale wcale nie musi. Wszak defensywa Podbeskidzia jest jedną z najlepszych na drugim froncie. Wyraźnie świadczą o tym statystyki. Wprawdzie bielszczanie nie olśnili formą w konfrontacji z Lechią, ale remis 1:1 to bardziej strata gdańszczan, niż podopiecznych Marcina Brosza. Obu drużynom przyświecają w bieżącym sezonie odmienne cele. Natomiast Piłkarze Warty zaciekle walczyć będą o utrzymanie II-ligowego statusu. Ewentualna porażka z Podbeskidziem może być „hamulcem” w realizacji zamierzonego celu.

- Spodziewam się ciężkiej, ale zwycięskiej batalii – zapowiada niedzielną potyczkę w Poznaniu Marek Móll, kierownik bielskiej drużyny. – Pod wodzą trenera Bogusława Baniaka piłkarze Warty pewnie wyjdą na boisko podwójnie zmotywowani. Ponieważ jednak mamy z nowym szkoleniowcem poznaniaków rachunki do wyrównania, to liczę na punktowy zysk.

Źr. sportowebeskidy.pl