Policjanci komisariatu I zatrzymali Janusza S. - 42-letniego mieszkańca Bielska-Białej podejrzanego o znęcanie się nad żoną i dziećmi.

Sprawca mimo ciążącej nad nim sprawy karnej i czekającej go w najbliższym czasie rozprawy sądowej związanej ze znęcaniem się nad rodziną, w dalszym ciągu dopuszczał się aktów przemocy. Wczorajszej nocy policjanci już po raz kolejny wezwani zostali na interwencję domową do jednego z bielskich mieszkań przy ulicy Akademii Umiejętności. Okazało się bowiem, że znajdując się pod wpływem alkoholu wszczął on karczemną awanturę. Poszło o rzekomo schowane przed nim przez domowników masło... Z tego powodu, w środku nocy obudził żonę i dzieci. Wulgarnie ich przezywał, wymachiwał nożem i odgrażał się, że wszystkich pozabija. W obawie przed eskalacją jego agresji pokrzywdzeni schronili się w pokoju, gdzie oczekiwali na przyjazd Policji. Funkcjonariusze szybko obezwładnili napastnika. Badanie wykazało, że miał on we krwi przeszło 2 promile alkoholu. Przewieziono go do policyjnego aresztu.

W trakcie czynności wyszło na jaw, że końcem kwietnia br. sprawca warunkowo opuścił zakład karny, w którym przebywał od 6 miesięcy. Przed rokiem skazany został przez Sąd na karę 15 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności za znęcanie się nad rodziną. Od momentu, gdy opuścił zakład karny w dalszym ciągu regularnie dopuszczał się przemocy wobec żony i dwójki dzieci. Wczoraj Sąd Rejonowy w Bielsku-Białej - na wniosek Policji i Prokuratury - aresztował zatrzymanego na okres trzech miesięcy.

Aktualnych przestępstw Janusz S. dopuścił się już w warunkach recydywy. Za czyny te może mu więc grozić kara nawet 7,5 roku pozbawienia wolności. Sprawa rokuje dalszy rozwój, a policjanci przewidują poszerzenie zarzutów przedstawionych podejrzanemu o kolejne czyny zawiązane z przemocą, której dopuszczał się on wobec najbliższych mu osób.