W całym kraju niedzielne głosowanie w wyborach parlamentarnych przebiegło bez poważniejszych incydentów. Policja oceniła wybory jako spokojne, choć zdarzało się m.in. zrywanie flag lub rozwieszanie plakatów i ulotek. Trzech członków komisji wyborczych próbowało pełnić swoje funkcje pod wpływem alkoholu. Do tragicznego zdarzenia doszło w lokalu wyborczym w warszawskiej dzielnicy Włochy. Na zawał serca zmarła starsza kobieta, która przyszła oddać głos. Aż tak dramatycznych zdarzeń nie było na szczęście w naszym regionie. Jedyny incydent, który zakłócił przebieg wyborów parlamentarnych w Bielskim Okręgu Wyborczym miał miejsce w Międzyświeciu koło Skoczowa. Tam komisja zgubiła pieczątkę, lokal wyborczy otwarto z opóźnieniem, bo o godz.7.00, dlatego można tam było oddać głos do godz. 21.00. „Poza tym było spokojnie, nie wpłynęły do nas żadne skargi”- mówi Andrzej Adamek z Okręgowej Komisji Wyborczej w Bielsku-Białej. Do drobnego incydentu wyborczego doszło w Tychach – tam chodzi o rozrzucanie ulotek wyborczych i rozlepianie plakatów. Ponadto policja bada, czy w Andrychowie doszło do złamania ciszy wyborczej. Na chodnikach wiodących do pięciu obwodowych komisji wyborczych widniały bowiem 22 napisy z nazwiskiem jednego z kandydatów do Senatu z tego okręgu (okręg nr 12), wykonane według szablonu pomarańczową farbą w sprayu.