Funkcjonariusze Straży Miejskiej od kilkunastu dni nie wystawiają mandatów za wykroczenia. Kończy się na pouczeniach. To ich forma strajku, nacisku na władze miejskie, mające zwrócić uwagę, że za ciężką i niebezpieczną pracę otrzymują śmieszne pieniądze.

Bielskie centrum i dzielnice peryferyjne na trzy zmiany przez siedem dni w tygodniu patroluje 56 strażników. Średnia płaca brutto wynosi 2300 zł, co oznacza, że na rękę dostają najwyżej 1500 zł. Nowym komendant Andrzej Grzegorzek może zaproponować najwyżej 1500 zł brutto, To znacznie mniej niż kiedyś obiecano tworzonej w Bielsku Straży Miejskiej. Szef strażniczych związków zawodowych Piotr Rejmański doskonale pamięta, że średnie pensje miały wynosić 110-125 proc. zarobków urzędników. Tak było tylko przez rok. Teraz nawet najlepszy strażnik dostaje na rękę co najmniej 400 zł mniej niż siedzący za biurkami pracownicy Ratusza.

Źr. Dziennik Zachodni