Przed dwoma dniami zespół został wyeliminowany z Pucharu Polski przez rezerwy trzecioligowej Sandecji, a już w sobotę czeka bielszczan kolejny ciężki bój o ligowe punkty. Mimo pucharowej wpadki morale drużyny jest wysokie, a poprawiło je ostatnie zwycięstwo nad beniaminkiem z Jastrzębia-Zdroju. Teraz czas na dużo większy wysiłek, gdyż przeciwnikiem zespołu Marcina Brosza będzie następna drużyna z aspiracjami

– Polonia Warszawa. Z „Czarnymi Koszulami” bielszczanie mierzyli się zaledwie dwukrotnie, raz wygrywając i raz przegrywając. Patrząc na historię spotkań ciężko wskazać faworyta. Kiedy jednak spojrzymy na statystykę domowych meczów warszawiaków w tym sezonie, głównym pretendentem do trzech punktów wydają się być podopieczni Waldemara Fornalika. Wszak zespół z Konwiktorskiej na własnym obiekcie jeszcze nie poległ, a efektowny bilans bramkowy robi wrażenie. Natomiast Podbeskidzie na wyjazdach grało ze zmiennym szczęściem. Od zwycięstwa w Stalowej Woli, poprzez remis w Turku, aż do pechowej porażki z płocką Wisłą. Patrząc na taką tendencję czas na zwycięstwo jednak nie będzie to łatwe.

 Kolejne ligowe stracie, ósme w tym sezonie, zapowiada Jerzy Wolas, prezes zarządu TS Podbeskidzie: - Głównym naszym celem  tego spotkania jest – nie przegrać! W Warszawie nie strzeliliśmy jeszcze bramki, więc czas na zmazanie tej plamy. Trener ma do dyspozycji całą kadrę, a pod znakiem zapytania stoi tylko występ Pawła Żmudzińskiego, który wciąż dochodzi do siebie po kontuzji. W dotychczasowych meczach graliśmy już z dwom innymi głównymi kandydatami do awansu, przegrywając tylko jedną bramką. Dlatego nie możemy się obawiać warszawiaków i na pewno się przed nimi nie wyłożymy. Z drugiej strony Polonia również nie potraktuje nas ulgowo, gdyż gospodarze dobrze znają nasze walory. Oczywiście musimy podejść z szacunkiem dla rywala, ale nie stoimy na straconej pozycji. Na pewno nie będzie tak jak w zeszłym sezonie, kiedy trener Tochel powiedział, że piłkarze byli pos.... już w szatni.

Źr. sportowebeskidy.pl