Wymalowano pasy i we wtorek pojawiła się ekipa mająca zdemontować barierki odgradzające to miejsce od ulicy. Siedziały na nich jednak broniące swojego miejsca dzieciaki. Pojawili się policjanci. Poskutkowało. Mieszkańcy właśnie tego bloku i ośmiu innych usytuowanych przy ulicach Żyznej i Bartniczej wystosowali do Zarządu i Rady Nadzorczej KSM protest przeciwko odebraniu dzieciom placu zabaw. Podpisało go 60 osób. Prezes KSM Jerzy Rusin nie widzi żadnego problemu w tym, co dzieje się w rejonie ul. Pięciu Stawów i Żyznej. - W osiedlu dramatycznie brakuje stanowisk parkingowych. Szukamy wolnych terenów, które można na nie zaadaptować. W tym miejscu był parking i nie rozumiem, jakim cudem zostało kilka lat temu zaanektowane na nie wiadomo co. Zarząd podjął taką decyzję i to wszystko - komunikował prezes.

Źr. Dziennik Zachodni