Bez punktów
Po udanym początku sezonu i dwóch zwycięstwach, gorycz porażki przełknąć muszą zawodnicy Podbeskidzia. – Załatwili nas w cztery minuty – skwitował krótko Wiesław Jurczyk, szkoleniowiec Podbeskidzia. - Trochę przespaliśmy ten mecz. W pierwszej połowie sytuacje były jak z jednej, tak z drugiej strony, dlatego byłem spokojny o drugą odsłonę spotkania. Niestety Jastrzębie w ciągu czterech minut strzeliło dwie bramki, sprowadzając nas na ziemię. Kontaktową bramkę zdobył Marcin Pęszor jednak nic więcej nie udało się zrobić – podsumowuje W.Jurczyk.
Słabą formę prezentują zawodnicy BBTS-u Włókniarz, którzy w dotychczasowych meczach nie zdobyli punktu, a nawet jednej bramki. – Trudno cokolwiek powiedzieć, kiedy przegrywa się aż 0:5. Mecz z Piastem nam ewidentnie nie wyszedł, chociaż do momentu straty drugiej bramki spotkanie toczyło się na wyrównanym poziomie. Mam trochę żal do sędziego, bo w sytuacji, w której ewidentnie faulowany był nasz napastnik, w polu karnym, arbiter nie dopatrzył się faulu – mówi Tomasz Duleba, szkoleniowiec BBTS Włókniarz.
Również w zespole BKS-u nikomu nie jest do śmiechu. Po trzech spotkaniach piłkarze Mirosława Szymury legitymują się niechlubnym – zerowym – dorobkiem punktowym. – Po ostatniej porażce byliśmy dość mocno przybici. Niestety w meczu z Zantką znów straciliśmy punkty, choć uważam, że byliśmy zespołem lepszym. Gospodarze oddali w sumie jeden strzał, po którym padła bramka. Nasz bramkarz był trochę źle ustawiony, choć trzeba przyznać, że gol strzelony przez Zantkę był naprawdę efektowny. Piłka uderzona z blisko 25-metrów wylądowała w samym „okienku”. Po zdobytej bramce zdecydowanie natarliśmy na gospodarzy, osiągając przy tym dużą przewagę. Niestety mając stuprocentowe sytuacje nie potrafiliśmy trafić do bramki chorzowian, a wygrywają ci, którzy strzelają więcej goli – relacjonuje Mirosław Szymura, szkoleniowiec BKS-u. - Naszą bolączką jest to, że nie mamy rasowego napastnika, który trafiałby do siatki w dobrych sytuacjach – dodaje M.Szymura.
Zr. sportowebeskidy.pl
Słabą formę prezentują zawodnicy BBTS-u Włókniarz, którzy w dotychczasowych meczach nie zdobyli punktu, a nawet jednej bramki. – Trudno cokolwiek powiedzieć, kiedy przegrywa się aż 0:5. Mecz z Piastem nam ewidentnie nie wyszedł, chociaż do momentu straty drugiej bramki spotkanie toczyło się na wyrównanym poziomie. Mam trochę żal do sędziego, bo w sytuacji, w której ewidentnie faulowany był nasz napastnik, w polu karnym, arbiter nie dopatrzył się faulu – mówi Tomasz Duleba, szkoleniowiec BBTS Włókniarz.
Również w zespole BKS-u nikomu nie jest do śmiechu. Po trzech spotkaniach piłkarze Mirosława Szymury legitymują się niechlubnym – zerowym – dorobkiem punktowym. – Po ostatniej porażce byliśmy dość mocno przybici. Niestety w meczu z Zantką znów straciliśmy punkty, choć uważam, że byliśmy zespołem lepszym. Gospodarze oddali w sumie jeden strzał, po którym padła bramka. Nasz bramkarz był trochę źle ustawiony, choć trzeba przyznać, że gol strzelony przez Zantkę był naprawdę efektowny. Piłka uderzona z blisko 25-metrów wylądowała w samym „okienku”. Po zdobytej bramce zdecydowanie natarliśmy na gospodarzy, osiągając przy tym dużą przewagę. Niestety mając stuprocentowe sytuacje nie potrafiliśmy trafić do bramki chorzowian, a wygrywają ci, którzy strzelają więcej goli – relacjonuje Mirosław Szymura, szkoleniowiec BKS-u. - Naszą bolączką jest to, że nie mamy rasowego napastnika, który trafiałby do siatki w dobrych sytuacjach – dodaje M.Szymura.
Zr. sportowebeskidy.pl
Artykuł wyświetlono 903 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›