Ogień zapłonął we wtorek w maszynie odlewniczej, w której na skutek wycieku rozgrzanego magnezu zapalił się smar. Pożar nie objął dużej powierzchni, paliły się dwa metry kwadratowe, ale jak mówią strażacy, zagrożenie było bardzo duże.

Problem stanowiła przede wszystkim bliskość innych niebezpiecznych substancji, na które mógł się ogień przenieść, po drugie fakt, że tego typu ognia nie da się ugasić metodami tradycyjnymi, czyli wodą, pianą, czy nawet proszkiem. Strażacy musieli wykorzystać specjalną sól wykorzystywaną właśnie do gaszenia płonącego magnezu. Działania utrudniała dodatkowo konieczność zastosowania specjalnych kombinezonów tlenowych - cała akcja trwała około czterech godzin, a wzięły w niej udział cztery zastępy straży pożarnej.

W środę rano w tym samym zakładzie znów pojawił się ogień, ale zagrożenie było już dużo mniejsze. Tym razem paliło się w ciągu wentylacyjnym. Jak informują strażacy przewód wentylacyjny został rozebrany.

Źr. Radio Bielsko