Niepełnosprawni w Bielsku-Białej nie mają lekkiego życia
Mężczyzna cierpi na porażenie mózgowe spastyczne. Porusza się głównie na wózku inwalidzkim. Wyjście z mieszkania to dla niego męka, bo przy budynku brakuje podjazdu. Na przeszkodzie stoją zabytkowe drzwi, których nie można naruszyć. A na podjazd z tyłu budynku nie zgadza się wspólnota mieszkaniowa. Efekt? Grzegorz musi brać tabletki przeciwbólowe, by pokonać kilkumetrowy odcinek o kulach.
Rzecznik Praw Obywatelskich orzekł, że jedynym rozwiązaniem jest zamiana mieszkania na lokum o podobnym standardzie. I tu pojawił się kolejny problem. – Przy wskazanej przez miasto lokalizacji mieszkańcy nie zgodzili się na budowę podjazdu. Przy drugiej do dziś nie wiemy, czy taka zgoda jest – mówi Grzegorz.
Rzecznik Praw Obywatelskich orzekł, że jedynym rozwiązaniem jest zamiana mieszkania na lokum o podobnym standardzie. I tu pojawił się kolejny problem. – Przy wskazanej przez miasto lokalizacji mieszkańcy nie zgodzili się na budowę podjazdu. Przy drugiej do dziś nie wiemy, czy taka zgoda jest – mówi Grzegorz.
Na dodatek to drugie mieszkanie wymaga remontu i dostosowania do potrzeb osoby niepełnosprawnej. Obecne mieszkanie rodzice Grzegorza wyremontowali i przystosowali na własny koszt. – Rozmawiałem z prezydentem miasta Jackiem Krywultem. Zadeklarował pomoc, powołanie służb i pokrycie kosztów przeprowadzki. Teraz sprawa jest spychana z miesiąca na miesiąc. Dostałem też pismo z urzędu, że to drugie mieszkanie musimy wyremontować, a potem można je będzie kupić. O podjeździe nie ma słowa. Czy tak miasto dba o niepełnosprawnych? – pyta Grzegorz Polak.
Przykład Polaka pokazuje, że niepełnosprawni w Bielsku nie mają łatwo. – Sytuacja się pogarsza – mówi niepełnosprawny Andrzej Jakubiczka. – Władze nie widzą problemu. Dowód? W projekcie przebudowy schodów z ulicy 3 Maja na Barlickiego nie uwzględniono podjazdu dla wózków inwalidzkich. A tłumaczenie, że niedaleko jest winda to tłumaczenie ignoranta. Przecież każdy metr dla osoby na wózku to wielki wysiłek – dodaje. Zwraca uwagę, że o ile parę lat temu likwidacja barier architektonicznych dla niepełnosprawnych była w gestii dobrej woli lokalnych władz, o tyle teraz to obligatoryjny przepis, jaki narzuca Unia Europejska.
Źr. Dziennik Zachodni
Źr. Dziennik Zachodni
Artykuł wyświetlono 925 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›