To jeden z największych sukcesów tej załogi
Bielszczanie dojechali do mety 57. Rajdu Finlandii bez konieczności korzystania z systemu SupeRally, co jest jednym z największych sukcesów w dotychczasowej karierze Andrzeja Mancina i Ryszarda Ciupki. Załoga IM Racing Team dojechała do mety w Jyvaskyla bez żadnych przygód, co zaowocowało 35 miejscem w klasyfikacji generalnej oraz 11 w grupie N. Po raz siódmy w karierze Rajd Finlandii wygrał Marcus Gronholm (Ford Focus RS WRC07), zaś w triumfatorem wśród w grupie N został 23-letni Szwed Patrik Foldin (Subaru Impreza)
- W niedzielę mieliśmy do przejechania tylko trzy odcinki specjalne. Podobnie jak piątek i sobotę nie miałem żadnych problemów z samochodem, który przez cały czas trwania rajdu był bezawaryjny. Dwa pierwsze odcinki dzisiejszego etapu pojechałem bardzo spokojnie. Na ostatniej próbie było jednak trochę nerwowo. Najpierw złapaliśmy kapcia, a później popełniłem dwa błędy - byłem zdekoncentrowany, bo myślałem już o mecie. Szczęśliwie udało nam się ją osiągnąć – powiedział Andrzej Mancin. Rajdowiec dodał, że na razie nie myśli o kolejnych startach. Jego firma IM Racing mocno się rozwija i niebawem planuje budowę dwóch kolejnych Mitsubishi Lacerów Evolution IX.
Dodajmy, że fiński klasyk, który był zarazem dziewiątą w tym roku rundą Rajdowych Mistrzostw Świata, był dla załogi z Bielska-Białej trzecim startem w światowym czempionacie. Do tej pory wzięli oni udział w ubiegłorocznym Rajdzie Szwedzkim oraz Rajdzie Monte Carlo, który odbył się w styczniu tego roku. W obu przypadkach Andrzej i Ryszard co prawda dotarli do mety zawodów, ale za każdym razem nie przejechali oni całego ich dystansu. Konieczne było bowiem korzystanie z SupeRally – wprowadzonego przed trzema laty do mistrzostw świata systemu umożliwiającego zawodnikom kontynuowanie jazdy mimo nie ukończenia poszczególnych etapów. W Finlandii jednak obyło się bez tego, co jest dużym sukcesem bielskiej załogi.
Źr. sportowebeskidy.pl
- W niedzielę mieliśmy do przejechania tylko trzy odcinki specjalne. Podobnie jak piątek i sobotę nie miałem żadnych problemów z samochodem, który przez cały czas trwania rajdu był bezawaryjny. Dwa pierwsze odcinki dzisiejszego etapu pojechałem bardzo spokojnie. Na ostatniej próbie było jednak trochę nerwowo. Najpierw złapaliśmy kapcia, a później popełniłem dwa błędy - byłem zdekoncentrowany, bo myślałem już o mecie. Szczęśliwie udało nam się ją osiągnąć – powiedział Andrzej Mancin. Rajdowiec dodał, że na razie nie myśli o kolejnych startach. Jego firma IM Racing mocno się rozwija i niebawem planuje budowę dwóch kolejnych Mitsubishi Lacerów Evolution IX.
Dodajmy, że fiński klasyk, który był zarazem dziewiątą w tym roku rundą Rajdowych Mistrzostw Świata, był dla załogi z Bielska-Białej trzecim startem w światowym czempionacie. Do tej pory wzięli oni udział w ubiegłorocznym Rajdzie Szwedzkim oraz Rajdzie Monte Carlo, który odbył się w styczniu tego roku. W obu przypadkach Andrzej i Ryszard co prawda dotarli do mety zawodów, ale za każdym razem nie przejechali oni całego ich dystansu. Konieczne było bowiem korzystanie z SupeRally – wprowadzonego przed trzema laty do mistrzostw świata systemu umożliwiającego zawodnikom kontynuowanie jazdy mimo nie ukończenia poszczególnych etapów. W Finlandii jednak obyło się bez tego, co jest dużym sukcesem bielskiej załogi.
Źr. sportowebeskidy.pl
Artykuł wyświetlono 783 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›