Jeszcze kilka tygodni temu z dnia na dzień przybywało strajkujących lekarzy. Niektórzy zdecydowali się nawet na protest głodowy. Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy oszacował, że blisko dwa tysiące medyków złożyło wypowiedzenia z pracy, a ich liczba rosła z dnia na dzień. Teraz jest odwrotnie. - Od kiedy zawieszono rozmowy z rządem, strajk jest coraz trudniej utrzymać. Dlatego próbujemy działać na własną rękę - mówi Urszula Zątek- Stelmach, lekarka ze Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej, który na dziś planował zawieszenie strajku.

Wielu lekarzy przyznaje, że dotychczasowa forma strajku jest męcząca i nie przynosi żadnych efektów. Na podwyżki płac (5 tys. złotych pensji dla lekarza bez specjalizacji i 7,5 tys. dla specjalisty) w tym roku w budżecie państwa nie ma pieniędzy. Dlatego lekarze idą na ustępstwa. Zawierają porozumienia z dyrektorami swoich szpitali i - za cenę wzrostu płac - jeszcze w tym roku zawieszają protest i wycofują złożone wypowiedzenia - pisze stołeczny dziennik.

Źr. Gazeta Wyborcza