Poważnej kontuzji doznała podczas treningu w Szczyrku, należąca do grupy czołowych polskich przyjmujących, Katarzyna Jaszewska.
Katarzyna Jaszewska jest zawodniczką BKS-u ALUPROF Bielsko-Biała. Na pewno nie pojedzie z kadrą B na Uniwersjadę. – Teraz najważniejsze, bym wróciła do siatkówki – mówi.
Podczas poniedziałkowego treningu Katarzyna Jaszewska wykonywała ćwiczenie w przyjęciu zagrywki. Nagle poczuła przenikliwy ból pleców. Okazało się, że wypadło jej kilka dysków międzykręgowych w odcinku lędźwiowym. Natychmiast przyjechała karetka i zabrała ją do szpitala w Bielsku-Białej. – Zostanę tu jeszcze co najmniej do przyszłego poniedziałku – mówi zawodniczka, która na razie leży nieruchomo na szpitalnym łóżku. – Zrobiono mi prześwietlenia i czekam na diagnozę lekarzy. Dopiero po niej okaże się, czy muszę przejść operację, czy wystarczy nastawienie dysków i rehabilitacja.
Jaszewska miała już wcześniej problemy z plecami. Dwa razy wyskakiwał jej dysk, przeszła też dwie operacje kolana. Siatkarka  BKS Aluprofu Bielsko-Biała od kilku tygodni przebywała na zgrupowaniu reprezentacji w Szczyrku. Razem z grupą Leszka Piaseckiego i Rafała Błaszczyka przygotowywała się do Uniwersjady. – Kasia była naszą najlepszą przyjmującą. Niestety, przytrafiła jej się kontuzja. Teraz musimy sobie poradzić bez niej – mówi trener Piasecki, który 2 sierpnia wylatuje z ekipą do Bangkoku. – Z przyczyn osobistych opuściła nas Ania Woźniakowska. Zostaliśmy więc z trzema przyjmującymi: Dorotą Ściurką, Joanną Staniuchą i Anitą Chojnacką - dodaje.


– Podobne kłopoty co Jaszewska mieli kadrowicze Kocik i Żygadło – przypomina lekarz reprezentacji, Wiesław Maroń. – A przecież dziś grają. Nie jest to kontuzja, która skutkuje zakończeniem kariery. Nie ma też konieczności operacji. Kasia może poleżeć w szpitalu nawet trzy tygodnie, później rehabilitacja powinna trwać około dwóch miesięcy. Po niej najprawdopodobniej zawodniczka wróci do grania.

źródło: reprezentacja.net / Przegląd Sportowy