WYWIAD Z IWONĄ NIEDŹWIECKĄ
Ma 25 lat i mierzy 185 centymetrów. Jest wychowanką BKS-u Stali Bielsko-Biała, gdzie była środkową oraz atakującą. W sezonie 2007/2008 reprezentować będzie barwy mieleckiej Stali. Iwona Niedźwiecka nie kryje radości z tego faktu.
- Cieszę się, że będę grała w Mielcu. To jest dla mnie szansa na pokazanie się, na udowodnienie sobie i innym, że coś potrafię. Mam dość bycia zmienniczką, grzania ławy i czekania na swoje pięć minut - mówi sympatyczna zawodniczka.
Kto lub co zadecydowało o tym, że zagra Pani właśnie w Mielcu?
- Przede wszystkim chęć gry. W Bielsku wchodziłam na zmiany, głównie za Anię Podolec. W Mielcu mam być szóstkową zawodniczką. To głównie właśnie ten fakt przekonał mnie do oferty, którą otrzymałam od działaczy Stali i trenera Romana Murdzy. Nie ukrywam, że miło mi się z nimi rozmawiało. Zrobili na mnie dobre wrażenie. Lubię i cenię ludzi miłych, sympatycznych, no i konkretnych. Duży wpływ na moją decyzję miał również fakt, że z Mielca nie jest zbyt daleko do Bielska-Białej, gdzie mam rodzinę. To też duży plus, nazwijmy to, mieleckiej oferty.
Z tego, co mi jest wiadomo, Iwonę Niedźwiecką w swoich szeregach widzieli także przedstawiciele innych klubów. Ponoć miała Pani intratną propozycję z Austrii...?
- Była propozycja z Austrii, ale skończyła się w zasadzie na jednym telefonie. Chcę grać w Polsce, w LSK. Myślałam nad grą w krakowskiej Wiśle. Skończyło się jednak tylko na wstępnych rozmowach, ponieważ Wisła nie awansowała do LSK.
Za kilka dni wejdzie pani w nowe środowisko. W zasadzie wszystko będzie nowe - nowy zespół, nowe koleżanki. Czy ma pani w Stali jakąś dobrą przyjaciółkę?
- Nie. Nie oznacza to jednak, że nie znam dziewczyn z Mielca. Spotykamy się przecież przy okazji spotkań ligowych, pucharowych czy na różnego rodzaju turniejach.
Mocne strony Iwony Niedźwieckiej jako siatkarki?
- Ambicja. Jestem szalenie ambitną i pracowitą osobą. To pomaga mi na boisku. Wiem, czego chcę i zawsze dążę do wyznaczonego celu.
Co musi poprawić u siebie Iwona Niedźwiecka?
- Muszę szczególnie popracować nad przyjęciem. Nie grałam jeszcze na tej pozycji, a w Stali mam być przecież zawodniczką przyjmującą.
Jaka prywatnie jest Iwona Niedźwiecka?
- Jaka? Normalna. Jestem spokojna, otwarta na ludzi. Lubię się czasami wyszumieć, zabawić w dyskotece, a innym razem szukam ciszy i spokoju. Wtedy zostawiam wszystko i jadę na wycieczkę.
Do końca urlopowej przerwy pozostało już niewiele czasu. Jak zamierza Pani spędzić te ostatnie dni urlopu?
- Bardzo pracowicie. Czeka mnie bieganie po urzędach i załatwianie różnego rodzaju spraw. A na koniec przeprowadzka z Bielska-Białej do Mielca. Muszę więc zapomnieć w tym ostatnim tygodniu urlopu o wypoczynku.
źródło: Super Nowości
- Cieszę się, że będę grała w Mielcu. To jest dla mnie szansa na pokazanie się, na udowodnienie sobie i innym, że coś potrafię. Mam dość bycia zmienniczką, grzania ławy i czekania na swoje pięć minut - mówi sympatyczna zawodniczka.
Kto lub co zadecydowało o tym, że zagra Pani właśnie w Mielcu?
- Przede wszystkim chęć gry. W Bielsku wchodziłam na zmiany, głównie za Anię Podolec. W Mielcu mam być szóstkową zawodniczką. To głównie właśnie ten fakt przekonał mnie do oferty, którą otrzymałam od działaczy Stali i trenera Romana Murdzy. Nie ukrywam, że miło mi się z nimi rozmawiało. Zrobili na mnie dobre wrażenie. Lubię i cenię ludzi miłych, sympatycznych, no i konkretnych. Duży wpływ na moją decyzję miał również fakt, że z Mielca nie jest zbyt daleko do Bielska-Białej, gdzie mam rodzinę. To też duży plus, nazwijmy to, mieleckiej oferty.
Z tego, co mi jest wiadomo, Iwonę Niedźwiecką w swoich szeregach widzieli także przedstawiciele innych klubów. Ponoć miała Pani intratną propozycję z Austrii...?
- Była propozycja z Austrii, ale skończyła się w zasadzie na jednym telefonie. Chcę grać w Polsce, w LSK. Myślałam nad grą w krakowskiej Wiśle. Skończyło się jednak tylko na wstępnych rozmowach, ponieważ Wisła nie awansowała do LSK.
Za kilka dni wejdzie pani w nowe środowisko. W zasadzie wszystko będzie nowe - nowy zespół, nowe koleżanki. Czy ma pani w Stali jakąś dobrą przyjaciółkę?
- Nie. Nie oznacza to jednak, że nie znam dziewczyn z Mielca. Spotykamy się przecież przy okazji spotkań ligowych, pucharowych czy na różnego rodzaju turniejach.
Mocne strony Iwony Niedźwieckiej jako siatkarki?
- Ambicja. Jestem szalenie ambitną i pracowitą osobą. To pomaga mi na boisku. Wiem, czego chcę i zawsze dążę do wyznaczonego celu.
Co musi poprawić u siebie Iwona Niedźwiecka?
- Muszę szczególnie popracować nad przyjęciem. Nie grałam jeszcze na tej pozycji, a w Stali mam być przecież zawodniczką przyjmującą.
Jaka prywatnie jest Iwona Niedźwiecka?
- Jaka? Normalna. Jestem spokojna, otwarta na ludzi. Lubię się czasami wyszumieć, zabawić w dyskotece, a innym razem szukam ciszy i spokoju. Wtedy zostawiam wszystko i jadę na wycieczkę.
Do końca urlopowej przerwy pozostało już niewiele czasu. Jak zamierza Pani spędzić te ostatnie dni urlopu?
- Bardzo pracowicie. Czeka mnie bieganie po urzędach i załatwianie różnego rodzaju spraw. A na koniec przeprowadzka z Bielska-Białej do Mielca. Muszę więc zapomnieć w tym ostatnim tygodniu urlopu o wypoczynku.
źródło: Super Nowości
Artykuł wyświetlono 1335 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›