Ambulatorium pogotowia wróciło do Wisły
-Musieliśmy wieźć gorączkujące, wymiotujące dziecko aż do Cieszyna - skarży się turystka, która odpoczywa z dziećmi w Wiśle. Urzędnicy zapewniają: po ponownym otwarciu ambulatorium taka sytuacja się nie powtórzy.
Placówka - mimo protestów mieszkańców - została zamknięta, bo cieszyńskie starostwo stwierdziło, że jej utrzymanie jest zbyt drogie. - To była bardzo, bardzo zła decyzja, która niezwykle utrudniła życie mieszkańcom i turystom - mówi Paweł Brągiel, radny cieszyńskiego powiatu.
Po zamknięciu ambulatorium w weekendy były kłopoty z dostępem do lekarza. Ludzie musieli jeździć do Cieszyna albo Skoczowa, gdzie są najbliższe ambulatoria cieszyńskiego pogotowia.
Problemy mieli też turyści. Nim ambulatorium zostało zlikwidowane, zgłaszali się tam z zatruciami pokarmowymi, udarami słonecznymi, użądleniami. Gdy ambulatorium zamknięto, w weekendy zostali pozbawieni pomocy medycznej.
- Dziecko nam się czymś zatruło, dostało gorączki. Gdy do bólu brzucha dołączyły się wymioty, stwierdziliśmy, że trzeba małego zawieźć do lekarza. Najbliższego znaleźliśmy dopiero w Cieszynie - narzeka Wanda Kamińska z Katowic.
Teraz z podobnymi kłopotami koniec. Starosta cieszyński doszedł do wniosku, że skargi ludzi są słuszne i trzeba przywrócić ambulatorium. Pomógł Stanisław Ranosz, dyrektor NZOZ Dziechcinka, który udostępnił bezpłatnie dwa pomieszczenia.
Źródło: gazeta.pl
Placówka - mimo protestów mieszkańców - została zamknięta, bo cieszyńskie starostwo stwierdziło, że jej utrzymanie jest zbyt drogie. - To była bardzo, bardzo zła decyzja, która niezwykle utrudniła życie mieszkańcom i turystom - mówi Paweł Brągiel, radny cieszyńskiego powiatu.
Po zamknięciu ambulatorium w weekendy były kłopoty z dostępem do lekarza. Ludzie musieli jeździć do Cieszyna albo Skoczowa, gdzie są najbliższe ambulatoria cieszyńskiego pogotowia.
Problemy mieli też turyści. Nim ambulatorium zostało zlikwidowane, zgłaszali się tam z zatruciami pokarmowymi, udarami słonecznymi, użądleniami. Gdy ambulatorium zamknięto, w weekendy zostali pozbawieni pomocy medycznej.
- Dziecko nam się czymś zatruło, dostało gorączki. Gdy do bólu brzucha dołączyły się wymioty, stwierdziliśmy, że trzeba małego zawieźć do lekarza. Najbliższego znaleźliśmy dopiero w Cieszynie - narzeka Wanda Kamińska z Katowic.
Teraz z podobnymi kłopotami koniec. Starosta cieszyński doszedł do wniosku, że skargi ludzi są słuszne i trzeba przywrócić ambulatorium. Pomógł Stanisław Ranosz, dyrektor NZOZ Dziechcinka, który udostępnił bezpłatnie dwa pomieszczenia.
Źródło: gazeta.pl
Artykuł wyświetlono 905 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również

Klauzula informacyjna ›