Stan klęski żywiołowej
W gruncie rzeczy wszystkim tym problemom winna jest jednak nie pogoda, ale niedoróbki jakie najwyraźniej tolerowano podczas modernizacji bielskiego Rynku. Niewydolna kanalizacja spowodowała, że całą płytą Rynku płynęła woda, która w odchodzących od niego uliczkach zamieniała się w rwące rzeki. Dwa wąskie kanały ściekowe usytuowane wzdłuż wzniesienia, na którym znajduje się Rynek, zapchały się błyskawicznie i niedrożne są do dziś. Woda szukając ujścia, wdzierała się do położonych w dolnej pierzei kamienic. Choć strat jeszcze do końca nie skatalogowano, wydaje się, że najpoważniejsze poniosła usytuowana na dwóch poziomach prywatnej kamienicy Galeria Wzgórze Barbary i Franciszka Kukiołów przy ul. Zamkowej. Podobnie jak w siłowni fontanny, woda deszczowa wdarła się tu do piwnicy przez kanalizację, która nie wytrzymała naporu.
Źr. Dziennik Zachodni
Źr. Dziennik Zachodni
Artykuł wyświetlono 955 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również

Klauzula informacyjna ›