W gruncie rzeczy wszystkim tym problemom winna jest jednak nie pogoda, ale niedoróbki jakie najwyraźniej tolerowano podczas modernizacji bielskiego Rynku. Niewydolna kanalizacja spowodowała, że całą płytą Rynku płynęła woda, która w odchodzących od niego uliczkach zamieniała się w rwące rzeki. Dwa wąskie kanały ściekowe usytuowane wzdłuż wzniesienia, na którym znajduje się Rynek, zapchały się błyskawicznie i niedrożne są do dziś. Woda szukając ujścia, wdzierała się do położonych w dolnej pierzei kamienic. Choć strat jeszcze do końca nie skatalogowano, wydaje się, że najpoważniejsze poniosła usytuowana na dwóch poziomach prywatnej kamienicy Galeria Wzgórze Barbary i Franciszka Kukiołów przy ul. Zamkowej. Podobnie jak w siłowni fontanny, woda deszczowa wdarła się tu do piwnicy przez kanalizację, która nie wytrzymała naporu.

Źr. Dziennik Zachodni