Kłopoty świetnie prosperującej bielskiej przetwórni, słynącej z bardzo dobrych wędlin i sponsorowania wielu imprez w mieście, zaczęły się w 2000 roku. Myśląc o wejściu Polski do Unii Europejskiej, Wala zaczął się przygotowywać do modernizacji zakładu, chciał wysyłać swoje produkty także za granicę. Projekt modernizacji przygotowany zgodnie z rygorystycznymi, unijnymi wymogami, został zaakceptowany przez inspekcję weterynaryjną. Władysław Wala, właściciel zakładu wystąpił do bielskiego magistratu o pozwolenie na rozbudowę zakładu. Urząd odmówił, tłumacząc, że gotowy jest już projekt drogi ekspresowej do Zwardonia, której bielski odcinek będzie przebiegał przez tereny przetwórni. Przedsiębiorca nie protestował.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad obiecała, że jego ziemię wykupi w pierwszej kolejności. Za te pieniądze Wala zamierzał przenieść zakład do Czechowic-Dziedzic. Od tamtej pory minęło już prawie osiem lat, a nie dostał za swoją ziemię ani grosza. Wszystko przez opóźnienia w budowie ekspresówki. Dopiero w połowie czerwca do Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego wpłynął wniosek GDDKiA o wydanie tzw. decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację inwestycji. Potrzebne są uzgodnienia z Ministerstwem Środowiska i Państwowym Wojewódzkim Inspektoratem Środowiska.

Źr. Gazeta Wyborcza