Przykładem mogą być Kozy koło Bielska-Białej. Nic dziwnego, że deficyt miejsc budzi wątpliwości, czy stosuje się rzetelne kryteria przyjęć. Zapisy do przedszkola prowadzone były od 1 kwietnia. 15 maja wywieszono listę 150 przyjętych przedszkolaków. Od początku wywołała sprzeciw części rodziców, bo zabrakło miejsc dla 42 dzieci.

Rodzice próbowali interweniować u wójta. W czasie kampanii wyborczej obiecywał, że do przedszkola zostanie przyjęte każde dziecko. Do niego - jako organu prowadzącego placówkę - złożyli odwołania od niekorzystnej decyzji. Wszystkim odpisał tak samo: przyjęcie dzieci do przedszkola nie należy do jego kompetencji. Decyduje o tym komisja społeczna powołana przez dyrektora przedszkola i on udziela wszelkich informacji związanych z rekrutacją z listy rezerwowej.

Źr. Dziennik Zachodni