Chodzi o blok przy ul. Spółdzielców 52. "Nikt z tym nic nie robi, podobno przerwa ma potrwać aż miesiąc"- skarżą się lokatorzy.

W najgorszej sytuacji są mieszkańcy najwyższych pięter. Pani Ewa ma 3-miesięczne dziecko, mieszka na 10. piętrze. "Trzeba było zadzwonić do ADM, żeby udostępniono przejście strychem, do drugiej klatki i windy. W razie pożaru nie byłoby którędy uciekać"- mówi kobieta. Problem rozwiązano połowicznie. Młoda mama i tak nie wyjdzie z synkiem z mieszkania. Dziecięcy wózek nie przejedzie przez wąski korytarz. Do tego, jest ciemno. Kiedy wieczorem trzeba wyjść, każdy ma latarkę albo żarówkę. "Ostatnio przy schodach leżał pan, który wcześniej pił alkohol. "Opiekował" się nim drugi, też mocno "zmęczony"- opowiada świeżo upieczona mama.

Źr. Radio Bielsko