Podczas kontroli okazało się, że prace prowadzone są bez zezwoleń i bez zachowania podstawowych zasad bezpieczeństwa. Mogły być niebezpiecznie dla robotników i otoczenia. Tak więc na dziko, bez uzgodnień, przy pomocy niemającej do tego uprawnień firmy rozpoczęto przygotowania do rozbiórki ogromnego obiektu.

Ostatni dokument, jakim dysponuje bielski Urząd Miejski, dotyczy planów nowego właściciela związanych ze Stalownikiem i pochodzi z 2005 r. Informował wówczas, że wykonuje kilka zabezpieczeń, które akurat nie wymagały żadnej zgody. - Teraz nikt nie zgłaszał zamiaru wykonywania jakichkolwiek prac, choć zezwolenie jest konieczne. Nie mamy jednak możliwości bezpośredniego interweniowania, musi się to dziać za pośrednictwem nadzoru budowlanego. Czekamy więc co ustali powiatowy inspektor - wyjaśnia rzecznik prasowy bielskiego Ratusza, Tomasz Ficoń.

Źr. Dziennik Zachodni