NA POMOC BEZBRONNYM JEŻOM. Gdy natura potrzebuje pomocy człowieka
Chore, słabe albo urodzone zbyt późno, by przetrwać zimową hibernację. Jeże, które bez pomocy człowieka skazane byłyby na śmierć, znajdują bezpieczne schronienie i profesjonalną opiekę u Ilony Buczek z Kończyc Małych.
Dom Ilony Buczek wypełniony jest dużymi plastikowymi pojemnikami, które stanowią tymczasowe lokum dla niedomagających jeży. Każdy taki „domek” wyścielony jest gazetami i wyposażony w miseczki z wodą i karmą oraz kocyki, pod którymi jeże chętnie śpią. Codziennie rano Ilona Buczek czyści kolczastym podopiecznym ich małe „oddziały szpitalne”, wymienia kocyki i gazety. Wieczorem przychodzi natomiast pora karmienia. – Poza tym cały czas muszę je obserwować i ważyć. Sprawdzam, czy waga nie poszła w dół, bo to jest bardzo ważne – mówi. Z podopiecznymi jeździ też często do weterynarza.
Kiedy tylko natknie się na jakiegoś jeża w potrzebie, albo ktoś ją o tym poinformuje, natychmiast reaguje. – Jeżeli są to jeże po wypadkach, wtedy jak najszybciej transportuję takie zwierzę do weterynarza, a w dni świąteczne organizuję interwencję weterynaryjną. Natomiast jeżeli są to tak zwane jesienne sierotki, opieka wygląda inaczej. Takie młode mieszkają ze mną i każdego dnia się nimi opiekuję, przy wsparciu lekarza weterynarii.

Klauzula informacyjna ›