Faworyt do awansu bez wygranej w Cygańskim Lesie. Rekord może czuć niedosyt
Rekord musiał odrabiać straty po golu Bartosza Szeligi, ale szybka odpowiedź Daniela Ściślaka po przerwie zapewniła punkt w meczu z Sandecją Nowy Sącz. Goście mecz kończyli w osłabieniu po wykorzystaniu limitu zmian i kontuzji Tobiasa Divisa.
Początek spotkania przyniósł groźne sytuacje pod obiema bramkami, ale to goście objęli prowadzenie - w 13. minucie Maciej Żurawski wbiegł w pole karne ogrywając dwóch obrońców, a następnie wyłożył piłkę do Bartosza Szeligi, który precyzyjnym uderzeniem zza pola karnego dał przyjezdnym prowadzenie. Gospodarze próbowali odrobić straty jeszcze przed przerwą, jednak świetnej okazji nie wykorzystał Jan Sobociński.
Druga odsłona rozpoczęła się idealnie dla Rekordu. Po dograniu z prawej strony boiska przez Mateusza Tekieliego, skutecznym strzałem głową popisał się Daniel Ściślak. W dalszej fazie meczu obie drużyny miały swoje szanse na rozstrzygnięcie spotkania, a w końcówce najlepszą z nich po stronie gospodarzy zmarnował Daniel Świderski, który nieskutecznie główkował po dośrodkowaniu z lewej strony boiska.
Rekord Bielsko-Biała - Sandecja Nowy Sącz 1:1 (0:1)
Bramki: Ściślak (53') - Szeliga (13')
Rekord: Kaczorowski - Pawłowski, Kareta, Sobociński, Sapiński - Ściślak, Gibiec, Tekieli (78. Klichowicz), Ryś (78. Wyroba), Kempny (62. Kasprowicz) - Kasprzak (83. Świderski).
bb
Oceń artykuł:
24 4Komentarze 11
Jak dobrze liczyłem 6-ciu wychowanków w podstawowej 11-ce. To tym bardziej trzeba szanować!
Gra mogłaby być lepsza, ale też Sandecja to dobry zespół, który w końcu grał w finale baraży w zeszłym roku!
szacunek za wyszkolenie wielu mlodych chlopakow i kobiet, a teksty ze ktos nie ma kibicow sa slabe
BKS i Podbeskidzie maja kibicow i gdzie sa?
BKS szoruje po dnie, a TSP gdyby nie kasa z miasta pewnie graloby z tej samej lidze...

Klauzula informacyjna ›