Maja Chwalińska odniosła jedno z najbardziej imponujących zwycięstw w ostatnich miesiącach. W ćwierćfinale turnieju WTA 500 w Singapurze pokonała Elise Mertens. Półfinałową rywalkę wyłoni mecz Mirry Andriejewej z Leylah Fernendez.

Spotkanie miało wyrównany przebieg jedynie w początkowej fazie pierwszego seta. W szóstym gemie nastąpił jednak przełomowy moment, kiedy to Chwalińska wykorzystała drugiego breakpointa i wyszła na prowadzenie. Polka imponowała bardzo dobrą dyspozycją serwisową, podczas gdy Belgijka wyraźnie gubiła rytm i popełniała mnóstwo pomyłek, notując ich w tej partii aż 22. Wykorzystując słabość rywalki, Chwalińska po raz drugi odebrała podanie Mertens i zamknęła seta tracąc tylko dwa gemy.

Drugi set rozpoczął się idealnie dla tenisistki z Bielska-Białej, która po efektownym uderzeniu z forhendu szybko zdobyła przełamanie i objęła prowadzenie. W kolejnych gemach Chwalińska kontrolowała wydarzenia i wykorzystała trzecią szansę na podwójne przełamanie i była gem od wygrana meczu.

Serwując po zwycięstwo w meczu, Chwalińska po raz pierwszy straciła własne podanie po obronie kilku breakpointów przez rywalkę, ale już w kolejnym gemie dopięła swego, wykorzystując drugiego meczbola. 

- Musiałam zagrać swój najlepszy tenis, by dzisiaj wygrać. Starałam się biegać do każdej piłki i cieszę się, że udało mi się awansować - powiedziała w wywiadzie na korcie Chwalińska. - Za mną kilka trudnych tygodni, więc ten wynik smakuje wyjątkowo. Nie da się jednak grać najlepiej przez cały czas, przychodzą i słabsze chwile. Potrzeba cierpliwości. Swoje mecze powinnam chyba rozgrywać tylko w Singapurze - mówiła.

bb