W starciu dwóch najsłabszych drużyn w pierwszej lidze, które zmierzyły się w ramach pierwszej rudny Pucharu Polski, górą Stal Rzeszów. Podbeskidzie w fatalnych nastrojach będzie przygotowywać się do kolejnego wyjazdowego meczu w lidze.

Pierwsza połowa upłynęła pod dyktando Stali, choć zawodnikom Marka Zuba nie udało się otworzyć wyniku. Najwięcej emocji wzbudziła sytuacja z około 30. minuty, gdy w polu karnym po starciu z obrońcą padł Bartosz Martosz. Sędzia nie dopatrzył się faulu, a powtórki nie pozwalają jednoznacznie ocenić sytuacji. 

Po zmianie stron inicjatywę przejęli gości, a przed szansą na gola stanęli Dalibor Takac i Jewgienij Szykawka. Okres lepszej gry Podbeskidzia zwieńczył gol dla Stali, gdy zderzenie Jana Majsterka z Oskarem Sewerzyńskim sprawiło, że sam na sam z bramkarzem stanąl Szymon Pukała, który trafił do siatki.

Dwie minuty później rezerwowy sfinalizował kontrę Stali po stracie Szykawki, a w 82. minucie pięknym uderzeniem po poprzeczkę Pukała skompletował hat-tricka i po raz trzeci obnażył defensywę Podbeskidzia.

Stal Rzeszów - Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:0 (0:0)
Bramki: Pukała (72', 74', 82')

Podbeskidzie: Brańczyk - Gach, Majsterek, Sochań - Martosz, Słomka, Iwańczyk (69. Sewerzyński), Takać (69. Urynowicz), Hirosawa (76. Pietraszkiewicz) - Szykawka, Twardosz (64. Sitek).

bb