Stracili gola w samej końcówce i przegrali. To trzecia porażka Rekordu z rzędu
Rekord wciąż czeka na powrót do punktowania na ligowych boiskach. W trudnym, wyjazdowym starciu z Górnikiem Łęczna zawodnicy trenera Piotra Tworka stracili bramkę w ostatnich minutach i wracają z dalekiego wyjazdu bez punktów.
Początek meczu opóźnił się z powodu awarii oświetlenia. Od pierwszych minut groźniejsi byli gospodarze, którzy już w 3. minucie trafili do siatki, jednak sędzia dopatrzył się wcześniejszego opuszczenia boiska przez piłkę. Z biegiem czasu inicjatywę przejmowali goście. Aktywnie na skrzydłach działał Mateusz Tekieli, a blisko otwarcia wyniku w 38. minucie był Daniel Ściślak po bezpośredniej próbie z rzutu rożnego.
Po zmianie stron Rekord kontynuował dobrą grę i stworzył sobie dwie okazje, po których bramce gospodarzy zagrażali Jakub Ryś oraz Tekieli, jednak brakowało wykończenia. Po upływie godziny gry, to Górnik przejął inicjatywę na murawie, a sygnałem ostrzegawczym były dwa strzały, które wylądowały na słupku.
Decydujący moment padł w 82. minucie. Po rzucie rożnym i ponowionym dośrodkowaniu piłkę głową do siatki skierował Rafał Kobryń. W końcówce okazję na wyrównanie miał jeszcze Daniel Świderski.
Górnik Łęczna - Rekord Bielsko-Biała 1:0 (0:0)
Bramka: Kobryń (82')
Rekord: Kaczorowski - Pawłowski, Boczek, Broda, Mazurek - Gibiec (71. Wyroba), Ściślak (83. Świderski), Tekieli (71. Kasprowicz), Ryś (60. Ciućka), Ceglarz (71. Klichowicz) - Kasprzak.
bb
Oceń artykuł:
4 10
Klauzula informacyjna ›