Nie udało się zmazać plamy. Po świetnym początku sezonu zostało wspomnienie
Drugą porażkę z rzędu zanotował Rekord, który w Cygańskim Lesie przegrał z Olimpią Grudziądz. Decydujący gol padł w ostatnich minutach spotkania. - To był zły mecz w naszym wykonaniu. Nie słaby, nie trudny, tylko zły - mówił trener Piotr Tworek.
Niedzielne spotkanie źle rozpoczęło się dla gospodarzy. Po statycznym kwadransie do siatki Rekordu trafił Dawid Bałdyga, który musiał dobić strzał wybity z linii bramkowej przez Tomasza Boczka. Miejscowi odpowiedzieli w 29. minucie, gdy błąd defensywny Olimpii „na raty” wykorzystał Kacper Kasprzak.
Decydujące trafienie padło w końcówce, gdy bezpośrednim golem z rzutu wolnego popisał się Dawid Abramowicz. W końcówce Rekord postawił wszystko na jedną kartę, co mogło skończyć się utratą trzeciej bramki w doliczonym czasie gry, ale uderzenie z bliska Karola Fietza obronił Wiktor Kaczorowski.
Rekord Bielsko-Biała - Olimpia Grudziądz 1:2 (1:1)
Bramki: Kasprzak (29') - Bałdyga (16'), Abramowicz (82')
Rekord: Kaczorowski - Pawłowski, Boczek, Sobociński, Mazurek, Ściślak (46. Potoma), Gibiec, Tekieli (65. Kasprowicz), Ciućka (74. Ryś), Ceglarz (65. Klichowicz), Kasprzak (74. Świderski).
bb
Oceń artykuł:
6 25