348 dni cierpliwości. Kapitan wraca po koszmarnej kontuzji i mówi o celu na ten sezon
Ponad jedenaście miesięcy czekał Konrad Kareta, by wrócić na boisko po zerwaniu więzadła krzyżowego. Kapitan drugoligowego Rekordu mozolnie odbudowuje formę w rezerwach i walczy o powrót do kadry meczowej ekipy Piotra Tworka.
Do urazu obrońcy doszło 22 sierpnia ub. roku w meczu z Wartą Poznań. Bez kontaktu z rywalem obrońca upadł na murawę i nie był w stanie kontynuować gry. Po badaniach klub poinformował, że Kareta doznał zerwania więzadła krzyżowego i pęknięcia łąkotki. Na początku września przeszedł zabieg i rozpoczął mozolną walkę o powrót na boisko. Pierwsze minuty w rozgrywkach zanotował 348 dni po urazie. Na początku sierpnia pojawił się na murawie w końcówce pucharowego starcia z Sandecją Nowy Sącz.
Dla obrońcy był to drugi raz, gdy zerwał więzadło. - To był 2016 rok, to samo kolano - mówi obrońca. Co było najtrudniejsze w ostatnich miesiącach? - Cierpliwość. Każdy etap rehabilitacji jest szczegółowo zaplanowana - mówi i dodaje, że na przełomu roku o miesiąc wyprzedzał plan, ale nie mógł przejść do kolejnego etapu.
Konrad Kareta do treningów wraz z zespołem wrócił w kwietniu. - Na początku bez gry w kontakcie, z czasem obciążenia rosły, ale do treningów na sto procent wróciłem wraz z początkiem przygotowań do nowego sezonu - mówi 31-latek. W trakcie przygotowań stopniowo pojawiał się na murawie w grach kontrolnych, a podczas zgrupowania, gdy zespół pracował na najwyższych obrotach, operowane kolano delikatnie spuchło. Na szczęście skończyło się na strachu, a kilka dni przerwy sprawiło, że wszystko wróciło do normy.
W ostatnich tygodniach kapitan drugoligowca zagrał dwa mecze w piątoligowych rezerwach, w drugim z nich pełne 90 minut. I wysyła sygnał do trenera Piotra Tworka, że jest gotowy do walki o powrót na drugoligowe boiska. - Fizycznie jestem w dyspozycji, jak przed kontuzją. Był okres, gdy przybrałem na wadze, ale zbiegło się to w czasie z większą pracą na siłowni, by wzmocnić nogę - mówi i deklaruje, że w głowie nie ma też żadnej „blokady”. - Zdaję sobie sprawę, że w tej rundzie mogę mieć mało szans do gry - mówi.
Mimo to na początku sezonu Kareta decyzją kolegów i sztabu wybrany został kapitanem zespołu. Latem podpisał też dwuletni kontrakt. - Czuję wsparcie i zaufanie klubu - dodaje. Rekord po czterech kolejkach na swoim koncie ma siedem punktów i jest piąty w ligowej stawce. Cieniem na świetnym starcie kładzie się porażka z Sokołem Kleczew. - Totalnie nam nie wyszedł ten mecz. Patrząc przez pryzmat pierwszej połowy, to rzadko kiedy traci się takie gole. Dwa po rykoszetach, trzeci indywidualny błąd. Sokół oddał trzy strzały i strzelił trzy gole. My może nie graliśmy świetnie, ale zmarnowaliśmy dwie dobre okazje.
Jaki jest cel Rekordu na ten sezon? - Chcemy być w szóstce. Każdy, kto wygląda solidnie na przestrzeni całego sezonu, ma na to szansę, a w kadrze jest tyle jakości, że nas na pewno na to stać - deklaruje kapitan.
bak
Zdjęcie: Szymon Bandura/Rekord Bielsko-Biała
Oceń artykuł:
12 1