Zimny prysznic po fatalnej pierwszej połowie. Rekord wraca do domu z bagażem trzech goli
Rekord wraca do Cygańskiego Lasu bez punktów z Kleczewa. Gospodarze zagrali koncertowo w pierwszej części meczu, oddając trzy celne strzały i zdobywając trzy gole. To pierwsza porażka w lidze i lodowaty prysznic dla zespołu Piotra Tworka.
Spotkanie rozpoczęło się od wyraźnej przewagi gości z Bielska-Białej, którzy częściej utrzymywali się przy piłce i konstruowali akcje ofensywne. Mimo optycznej przewagi, to gospodarze wykazali się skutecznością.
W pierwszej połowie piłkarze Sokoła oddali zaledwie trzy strzały na bramkę Wiktora Kaczorowskiego i każdy z nich zakończył się zdobyciem gola. Wynik otworzył w 17. minucie Oskar Dari, który dopadł do wybitej przed pole karne piłki i precyzyjnym uderzeniem po długim słupku dał prowadzenie swojemu zespołowi.
Na dziesięc minut przed końcem podwyższył Mateusz Wypych, wykorzystując błąd bramkarza przy dośrodkowaniu, a tuż przed przerwą trzecią bramkę dołożył Filip Adamski po indywidualnej akcji.
Druga połowa miała już zupełnie inny przebieg, choć obraz gry na boisku nie uległ radykalnej zmianie. Rekord starał się odrabiać straty, szukając swoich szans, jednak ani Mateusz Klichowicz, ani wchodzący z ławki zawodnicy nie potrafili znaleźć sposobu na dobrze dysponowanego bramkarza gospodarzy.
Sokół Kleczew - Rekord Bielsko-Biała 3:0 (3:0)
Bramki: Dari (17'), Wypych (35'), Adamski (41')
Rekord: Kaczorowski - Pawłowski (46. Klichowicz), Boczek, Sobociński, Mazurek (69. Tekieli) - Ściślak, Gibiec (46. Ryś), Kasprowicz (46. Sapiński), Ciućka (78. Świderski), Ceglarz - Kasprzak.
bb
Oceń artykuł:
9 24Komentarze 4

Klauzula informacyjna ›