Po prawie dwóch miesiącach sagi do zespołu z Rychlińskiego dołączył Michał Matys. 20-letni golkiper został wypożyczony z ekstraklasowego Zagłębia Lubin do końca sezonu 2026/2027 i będzie rywalizował o skład z Szymonem Brańczykiem.

Wypożyczenie Michała Matysa - po raz kolejny - zapowiadaliśmy na łamach portalu kilka dni temu, gdy po zerwaniu ścięgna Achillesa przez Konrada Forenca stało się jasne, że Podbeskidzie będzie musiało poszukać nowego bramkarza. Tę informację potwierdził trener Marcin Włodarski po meczu z Lechią Gdańsk.

– Nie jest to transfer last minute, bo to transfer, nad którym pracujemy bardzo długo. Natomiast w Zagłębiu Lubin były różne problemy z bramkarzami. Jak nie wypadł jeden, to drugi, potem trzeci. Nie chciało się to złożyć, ale myślę, że w przyszłym tygodniu Michał Matys do nas dołączy – mówił w sobotę szkoleniowiec.

Teraz transfer został potwierdzony i Matys spędzi w Bielsku-Białej sezon. 20-latek przez prawie połowę życia związany jest z Zagłębiem Lubin. W drugiej drużynie „Miedziowych” rozegrał dotychczas 46 spotkań. Kilkukrotnie znajdował się również w kadrze pierwszego zespołu, ale w ekstraklsie nie zadebiutował.

W poprzednim sezonie przebywał w I-ligowej Stali Mielec. Wystąpił tam w 17 spotkaniach, w których wpuścił 30 bramek i zanotował dwa czyste konta. Przed przejściem do Podbeskidzia, w tym sezonie zdążył jeszcze wystąpić w jednym spotkaniu rezerw Zagłębia w Betclic 3. Lidze. Lubin pokonał w nim Spartę Katowice 1:0.

Matys jest również młodzieżowym reprezentantem Polski, w której miał okazję współpracować z obecnym szkoleniowcem Podbeskidzia. Między słupkami będzie rywalizował z Szymonem Brańczykiem, który zadebiutował na poziomie pierwszej ligi w meczu z Lechią i zebrał pozytywne oceny za swój występ.

- Zagrał naprawdę pozytywnie, nie zawinił przy bramkach - podkreślał po spotkaniu Włodarski. Brańczyk w tym samym tygodniu był jednym z głównych bohaterów pucharowego starcia z Hutnikiem Kraków, w którym obronił rzut karny i pomógł Podbeskidziu w awansie do kolejnej rundy Pucharu Polski.

pbk